Gdy temperatura przekracza trzydzieści stopni, nawet najwięksi miłośnicy pieczenia zaczynają omijać piekarnik szerokim łukiem. Latem deser rządzi się własnymi prawami. Powinien być chłodny, kremowy i gotowy szybciej, niż zdąży nagrzać się kuchnia.
Dlatego w lodówkach coraz częściej czekają nie blachy ciasta, ale szklanki wypełnione jogurtem, miseczki pełne sezonowych owoców i desery przygotowywane właściwie od ręki. Kilka malin, schłodzony krem, odrobina chrupiącego dodatku i nagle okazuje się, że do szczęścia nie potrzeba wiele.
Dlaczego latem częściej sięgamy po lekkie desery?
W środku lata deser rzadko zaczyna się od przepisu. Częściej od wizyty w sklepie pełnym świeżych sezonowych produktów albo spontanicznego zakupu łubianki malin, której przecież wcale nie było na liście. Wracamy do domu z brzoskwiniami pachnącymi słońcem, garścią borówek i pomysłem, który pojawia się dopiero po otwarciu lodówki.
To właśnie o tej porze roku najchętniej rezygnujemy z ciężkich wypieków na rzecz czegoś prostszego. Zamiast piekarnika wybieramy lodówkę, zamiast wielowarstwowego tortu - pucharek z owocami, a zamiast kremów przygotowywanych przez godzinę coś, co można wymieszać w kilka minut.
Trudno zresztą o lepszy moment na takie gotowanie. Maliny, morele, porzeczki czy brzoskwinie nie potrzebują wielu dodatków. Czasem wystarczy schłodzony jogurt, kilka kostek lodu albo odrobina czekolady, żeby powstał deser, który smakuje dokładnie tak, jak powinien smakować środek wakacji.
Proteinowe lody jogurtowe z malinami i borówkami
Maliny i borówki świetnie odnajdują się w towarzystwie waniliowego jogurtu. Efekt jest prosty, ale właśnie takie desery najczęściej znikają jako pierwsze.
Przepis na 6 porcji lodów, czas przygotowania: około 10 minut + czas mrożenia

